Blog dla tych, którzy kochają książki

Recenzja: Rzeczy, których nie wyrzuciłem – Marcin Wicha

Recenzja: Rzeczy, których nie wyrzuciłem – Marcin Wicha

Ta książka była przez długi czas „wyrzutem sumienia”, leżącym na mojej szafce nocnej. Do jej przeczytania zabierałam się chyba ze dwa miesiące. Jak na mnie to długo. Szczególnie, że jest dosyć cienka (ma jedynie 180 stron i to takich mało zadrukowanych 😉

No dobrze, to o czym to jest? Autor porządkuje rzeczy po swojej zmarłej matce i przy okazji wspomina ją – szczerze, ze wszystkimi jej wadami i zaletami. Nie ma tu sentymentalnych wzniesień, nie ma kiczu, rozklejania się. Z opisów wyłania się obraz silnej kobiety, którą aż chciałoby się poznać, a także czasów, które już minęły.

Czy warto przeczytać?

Tak – ALE 🙂 Nie jest to na pewno książka dla każdego i trzeba mieć na nią odpowiedni klimat – nie jest to na przykład lektura do autobusu na zabicie czasu w drodze z / do pracy, za to całkiem dobrze wpasuje się w deszczowy sobotni poranek, jako towarzyszka do parującego kubka kawy, kakao, czy cokolwiek tam pijacie.

Ja brałam ją dwa razy do ręki i za pierwszym razem po kilku stronach odłożyłam zniechęcona, a za drugim razem ten lekko nostalgiczny klimat mnie wciągnął. Czytając, czułam się jakbym poznawała tą niezwykłą/zwykłą kobietę i jej relację z synem, pełną czułości, ale też szorstką. I cofałam się w czasie – nie tylko do jej wspomnień, ale też do moich własnych. Bo kiedy autor pisze o tym, jak jako dziecko chodził z mamą do księgarni żeby zdobyć wymarzoną książeczkę, przed oczami stawały mi księgarnie z mojego dzieciństwa. I dla tego klimatu, dla tych powrotów do przeszłości warto po „Rzeczy, których nie wyrzuciłem” sięgnąć.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *