Blog dla tych, którzy kochają książki

Powieść w 60 dni: Podsumowanie (ale nie koniec!)

Powieść w 60 dni: Podsumowanie (ale nie koniec!)

Hej Kochani!

Czy Wam te sześćdziesiąt dni też tak szybko minęło??

Najchętniej rozciągnęłabym czasoprzestrzeń… Ale skoro się nie da, to czas na podsumowanie. Co mi się udało zrobić, a co poszło nie tak? Czy było warto? Co zamierzam zrobić dalej? Jeśli chcecie wiedzieć, czytajcie dalej 🙂

Co mi się udało, a co poszło nie tak?

Ci z Was, którzy regularnie śledzą tego bloga i Wyzwanie wiedzą już, że ogólnie rzecz biorąc mi się nie udało. Celem Wyzwania było napisanie powieści w 60 dni, po ok. 1500 słów dziennie. W dniu sześćdziesiątym powinnam mieć już więc gotowy maszynopis na około 90 tysięcy słów, czyli mniej więcej tyle, ile miała moja pierwsza powieść. A ile mam? Niecałe 30 tysięcy, czyli de facto jedną trzecią.

ALE:

  • Mam też za sobą godziny researchu na różne tematy (np. kto może dostać dostęp do akt IPN? jak wygląda budynek IPN w Szczecinie? w jaki sposób sokolnicy komunikują się ze swoimi ptakami? – to tylko kilka przykładów rzeczy mniejszych i większych, które w międzyczasie wyszukiwałam)
  • Poza tym nie wiem czy pamiętacie, ale na samym początku zdecydowałam się nie poprzedzać pisania rozbudowanym planowaniem, tylko poszłam na tzw. „żywioł”. W praktyce to znaczy, że w trakcie pisania na bieżąco planuję fabułę, tak żeby być zawsze kilka kroków do przodu. A takie planowanie i de facto koncepcyjne wymyślanie tego, co ma się wydarzyć też zajmuje sporo czasu, czasami nawet więcej niż samo pisanie 🙂 Poza tym kluczowe tajemnice i ich rozwiązania musiałam stworzyć i rozpisać sobie wszystkie, żeby wskazówki (i fałszywe tropy) dotyczące rozwiązań mogły pojawiać się na różnych etapach książki, a nie dopiero na samym końcu.
  • Udało mi się też pojechać do Kuźnicy i pobyć tam kilka dni, żeby wczuć się trochę w klimat miejsca, co bardzo pomogło mi w pisaniu.
  • I jeszcze ostatni punkt, techniczny, ale również ważny – to z myślą o tym Wyzwaniu stworzyłam bloga, stronę na Fb i konto na Instagramie. Przez 60 dni oprócz pisania przygotowywałam też wpisy i walczyłam z takimi technikaliami jak chociażby zakładanie funkcjonalności newslettera, czy ogarnianie tego jakich hashtagów używać na Insta. Gdyby nie to Wyzwanie, nie zrobiłabym żadnej z tych rzeczy.

To co poszło nie tak?

Po pierwsze, jak widzicie, zajmowałam się nie tylko samym pisaniem 🙂 Poza tym było wiele dni, w trakcie których z różnych powodów nie byłam w stanie wyrobić normy. A nadrobienie okazało się nierealne – nawet jak mam dobry flow i dobrze mi idzie, to zwykle nie jestem w stanie wyrzucić z siebie więcej niż te 1500 słów dziennie (czyli jakieś 5 strony A4 – wcale nie tak mało!). To taka „magiczna” granica, po której wyczerpuje się moja kreatywność i nagle napisanie czegokolwiek staje się naprawdę trudne. Pamiętajcie, że to nie jest tylko pisanie, te sceny trzeba też wymyślić i sobie wyobrazić 🙂 Próbowałam wiele razy to przezwyciężyć, ale bezskutecznie. Chyba po prostu tak mam. A może to taki etap teraz? Nie wiem. Ale to sprawiło, że nie byłam w stanie nadrobić zaległości.

No dobra, ale skoro mi się nie udało – to czy jednak było warto?

Zdecydowanie tak! Z trzech powodów:

1. Wyzwanie dało mi silną motywację, żeby regularnie pracować nad powieścią. Gdyby nie ono, na pewno nie udałoby mi się w takim czasie tyle napisać, biorąc pod uwagę wyjazdy, wakacje i ciążę, która mimo iż chorobą nie jest, to jednak narzuca trochę utrudnień, chociażby takich jak bóle pleców, czy bezsenne noce, które jak wiadomo nie idą dobrze w parze z pracą twórczą i siedzeniem przed komputerem. Poza tym, dodatkowym mega motywatorem były dla mnie Wasze ciepłe słowa i wsparcie, dziękuję Wam za to!

2. Dostawałam od Was na bieżąco feedback, co pomogło mi w podejmowaniu decyzji co do fabuły i w usuwaniu drobnych „usterek” (nie wiem czy pamiętacie, ale np. Zofia czasami niechcący stawała się Zuzanną 😉 .

3. Wiele się w tym czasie nauczyłam. Oprócz wspomnianych wyżej aspektów online’owych i technicznych, takich jak blogowanie i prowadzenie stron na Insta / FB, największa lekcja pisarska, jaką wynoszę z tego Wyzwania to:

  • Nie trzeba poprawiać tysiąc razy tekstu, żeby był dobry!

Poprawki często zamiast sprawiać, że tekst jest lepszy, sprawiają po prostu, że jest inny. Jedno sczytanie, które z powodu ograniczenia czasowego robiłam na użytek bloga to za mało (stąd w tekście sporo niedoskonałości), ale na pewno to doświadczenie pomoże mi mniej edytować w przyszłości.

Poza tym nie wszystko musi być „idealnie” – na przykład w pewnym momencie pisania zorientowałam się, że Miłka potrzebuje samochodu. „Cholera!”, pomyślałam, „A już ją wysłałam do tej Kuźnicy pociągiem. Przydałoby się to zmienić.” Kiedyś przepisałabym scenę jeszcze raz, żeby jednak wyruszyła w drogę autem. Ale ponieważ już opublikowałam na blogu fragment, w którym pojechała Pendolino, zmieniłam strategię – Miłka po prostu zakupiła swoje polo. I tyle. Bez konieczności przepisywania trzech scen.

No dobra, to co dalej?

Będę pisać, nie poddam się! 🙂 Będę pisać tak dużo i tak szybko jak tylko będę w stanie i będę wrzucać na bloga posty o tym jak mi idzie, żebyście byli na bieżąco.

Nie będę już wrzucać na bloga kolejnych fragmentów powieści – ale jeśli wciągnęła Was historia, nie martwcie się, dowiecie się co będzie dalej! Ci z Was, którzy zapisali się / zapiszą się do newslettera będą dostawać na bieżąco kolejne części powieści na maila. Jeśli nie jesteście jeszcze zapisani, możecie to zrobić tutaj: Newsletter Regału Literackiego.

A jak skończę, to na pewno czeka mnie fala edycji, ale już nie taka długa jak w przypadku pierwszej powieści (dzięki lekcji, którą wyniosłam z tego Wyzwania! :). A potem mam nadzieję, że uda mi się tę powieść wydać. Trzymajcie kciuki!

Jeszcze kilka słów na koniec: podziękowania

Chciałabym w tym miejscu podziękować wszystkim tym, którzy byli ze mną w czasie tego Wyzwania, wchodzili na bloga, czytali powieść, czytali moje posty, lajkowali je i komentowali, dawali swój feedback i wspierali mnie – dzięki Wam miałam dodatkowego powera do działania 🙂 Jesteście Najlepsi! 🙂

UWAGA! Aktualizacja: Wysyłka kolejnych części powieści na newslettera została już zakończona, ale i tak warto się do niego zapisać, ponieważ:

– Mam nadzieję, że owoc wyzwania Powieści w 60 dni doczeka się wydania papierowego 🙂 Jeśli tak się stanie i chcesz wziąć udział w losowaniu darmowego egzemplarza, zapisz się!

– Jeśli się zapiszesz, będziesz dostawać info o nowych recenzjach i wpisach, które będą pojawiały się na blogu, więc zawsze będziesz na bieżąco 🙂

Zapraszam!


2 komentarze na “Powieść w 60 dni: Podsumowanie (ale nie koniec!)”

  • Aniu moim zdaniem poszło Ci świetnie , do tego wyzwanie było bardzo ambitne, jak na Ciebie przystało. No i okres bardzo intensywny. Milka i jej historia siedzi mi w głowie i będę z wytęsknieniem czekać na ciąg dalszy i na kolejne fragmenty. Trzymam kciuki za utrzymanie motywacji i kreatywność .

    • Asiu, dzięki! Właśnie pracuję nad kolejnym rozdziałem i dzięki Tobie mam jeszcze większego powera do działania 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *